Brzmi jak clickbait: „oddajesz tylko to, co pożyczyłeś bez odsetek, bez prowizji”. A jednak to nie trik z TikToka, tylko art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim, obowiązujący od lat i ostatnio mocno wzmocniony orzecznictwem TSUE. Wyjaśniam, jak to działa, dla kogo i gdzie są haczyki, o których nie mówią reklamy „odzyskamy Twoje odsetki”.
Na czym polega sankcja
Jeśli kredytodawca naruszył określone obowiązki ustawowe przy zawieraniu umowy kredytu konsumenckiego, Ty jako konsument możesz złożyć pisemne oświadczenie — i od tego momentu zwracasz kredyt **bez odsetek i innych kosztów** należnych kredytodawcy. Kapitał oddajesz w terminach z umowy. Odsetki i prowizje — nie. Te już zapłacone podlegają rozliczeniu.
Przy kredycie 50 000 zł, gdzie łączny koszt odsetek i prowizji wynosi 30 000 zł, mówimy o realnych 30 000 zł w Twojej kieszeni.
Za co bank może „oberwać” sankcją
Katalog naruszeń jest ustawowy. Najczęstsze w praktyce:
– **błędnie wyliczone RRSO lub całkowity koszt kredytu** klasyka: bank kredytuje prowizję i nalicza od niej odsetki, zawyżając koszt ponad to, co pokazał w umowie;
– braki w obowiązkowych elementach umowy (zasady i terminy spłaty, warunki zmiany oprocentowania, informacja o prawie odstąpienia);
– przekroczenie limitów kosztów pozaodsetkowych.
TSUE w ostatnich latach konsekwentnie wzmacniał pozycję konsumenta w tych sporach, uznając m.in., że sankcja może obejmować całość kosztów kredytu także wtedy, gdy naruszenie dotyczy tylko części umowy — dokładna ocena zawsze wymaga analizy konkretnej umowy, ale kierunek orzeczniczy jest jednoznacznie prokonsumencki.
Trzy warunki, które musisz spełnić
1. Kredyt konsumencki – umowa z bankiem lub firmą pożyczkową do 255 550 zł, zawarta jako konsument. Kredyty firmowe i hipoteczne rządzą się innymi przepisami.
2. Termin – uprawnienie wygasa po upływie roku od dnia wykonania umowy. Dobra wiadomość: przy kredycie, który wciąż spłacasz, umowa nie jest wykonana, więc termin jeszcze nie ruszył.
3. Faktyczne naruszenie – i to jest sedno. Sankcja nie działa automatycznie, „bo bank jest zły”. Trzeba przeanalizować umowę i wskazać konkretny, ustawowy błąd kredytodawcy.
Gdzie są haczyki
– Nie każda umowa się kwalifikuje. Część umów jest napisana poprawnie. Uczciwa analiza czasem kończy się słowami „tu nie ma podstaw” i wolę Ci to powiedzieć na starcie, niż ciągnąć Cię przez przegrany proces.
– Bank prawie nigdy nie uznaje oświadczenia dobrowolnie. Zwykle czeka Cię spór sądowy.
– Firmy skupujące roszczenia. Oddając sprawę „za darmo” cesjonariuszowi, oddajesz też lwią część wygranej. Policz, zanim podpiszesz cesję.
Co to zmienia, jeśli masz długi
Dla moich klientów sankcja kredytu darmowego bywa elementem większej układanki: zmniejszenie zadłużenia z jednej umowy potrafi zmienić matematykę całej restrukturyzacji albo planu spłaty. Dlatego analizuję umowy kredytowe standardowo przy każdej sprawie oddłużeniowej.
Chcesz sprawdzić swoją umowę? Napisz do nas, a powiem Ci, czy widzę w niej podstawy do sankcji, zanim zdecydujesz o kolejnych krokach.
Łukasz Rafalski, doradca restrukturyzacyjny



